Szkoła Animacji Misyjnej 2000 r.

Szkoła otwartości misyjnej  

Naszego pokolenia nie dziwią już szkoły organizowane w wakacje. Społeczeństwo lansuje bowiem nowy model jednostki, w głównej mierze oparty na hasłach: "ucz się i pracuj", "bądź piękny i sięgaj gwiazd". Te hasła mają jednak pewien brak - nie biorą pod uwagę drugiego człowieka, a w każdym razie nic ponad to, do czego może się on nam przydać. Z założenia eliminowane są ze "współpracy" jednostki słabe, chore, biedne, a swoiście pojęta ewolucja zwycięzców powiększa margines społeczny, na który spychani są ci niższych kategorii. Potrzeba zmiany mentalności i odwagi, by iść pod prąd.

Właśnie pod takim kątem odbyła się na początku sierpnia kolejna Szkoła Animatorów Misyjnych. Przez cały tydzień 48 młodych i troszkę starszych osób uzupełniało swoją formację misyjną w Domu im. ks. Jana Czuby w Czchowie. Był to zasadniczo 2-gi stopień SAM-u, osłabiony nieco powrotem do źródeł dzięki obecności wielu osób, które po raz pierwszy uczestniczyły w tego typu spotkaniu. Można też powiedzieć, iż uczestnicy pochodzili z całej Polski, a to głównie za sprawą sióstr zakon­nych. Mimo iż w spotkaniu uczestniczyło 7 kapłanów, 3 diakonów, 11 sióstr zakonnych z czterech zgroma­dzeń wreszcie 26 osób świeckich, grupa była zgrana, wieczory tryskały radością i śmiechem, a wspólne odmawianie Liturgii Godzin czy codzienna msza św. jednoczyły uczestników wokół osoby Jezusa Chrystusa Miłosiernego w kozienieckiej kaplicy.

Tematyka wykładów i spotkań była zróżnicowana - od podstaw na temat misyjnej natury Ko­ścioła, poprzez szczegółowe omówienie działalności Papieskich i innych Dzieł Misyjnych, duchowo­ści misyjnej, formacji, opieki oraz wielopoziomowego wsparcia dla misjonarzy. Wykłady ks. Krzysz­tofa Czermaka, ks. Antoniego Kmiecika, s. Kingi Kozdrój kładły nacisk na funkcjonowanie Papie­skich Dzieł Misyjnych, zarówno ich historii, struktury, jak i wszelkich przejawów działalności, tak w Kościele powszechnym, jak i w kościołach lokalnych. Dawały one nie tylko teoretyczne, lecz także praktyczne informacje na te tematy. Wprowadzały też w dyskusje w grupach, gdzie uczestnicy dzielili się swoimi doświadczeniami i osiągnięciami oraz mogli konfrontować plany na przyszłość. Zarówno więc wykłady, jak i spotkania dawały konkretne rozwiązania misyjnego zaangażowania uczestników w parafiach i środowiskach, skąd pochodzą.

Wydaje się, iż wiele wykładów, a także spotkań w grupach zdominował temat powszechności Ko­ścioła oraz wynikających z tego faktu konsekwencji. Szczególnie dało się to odczuć na spotkaniach poświęconych czytaniu oraz rozumieniu artykułów o rozważanej uprzednio tematyce misyjnej. Próba wyciągnięcia z nich tego, co "nowe", "oczywiste" i "niejasne" prowadziła do burzliwych dyskusji i serii pytań do prowadzących, na które oni cierpliwie udzielali odpowiedzi. Dyskusje były ożywione i ciekawsze także dlatego, gdyż spora część uczestników ukończyła bądź aktualnie studiuje teologię.

Szczególnie ważny wydał się uczestnikom wykład ks. Jana Wnęka na temat duchowości misyjnej. Dotykał on głęboko przede wszystkim pełni człowieczeństwa oraz dojrzałości duchowej i ciągłego wzrastania w Duchu Świętym. Rozważania budziły wrażliwość, potrzebę otwarcia, dawania siebie, nieustannej modlitwy oraz zwykłego, normalnego bycia człowiekiem, bycia chrześcijaninem. Wykład okazał się niezbędny jako oddech po kilku dniach "suchych teorii".

Szczególne znaczenie dla uczestników SAM-u miały z pewnością spotkania z misjonarzami. Ks. Ryszard Zieliński (Peru), ks. Marek Mastalski (Rep. Środkowoafrykańska), ks. Ryszard Taraszka (Brazylia) rzeczowo, konkretnie i z wielkim zaangażowaniem mówili o troskach i radościach duszpasterzowania wśród tych, którym oddali część siebie. W takich rozmowach hojnie okraszanych zdjęciami czy pamiątkami łatwo do­strzec różnice kulturowe oraz ogromne potrzeby ludzi z krajów misyjnych. Nie sposób też nie dojrzeć potrzeby i sensu najmniejszej nawet pomocy, duchowej czy materialnej. Niemniej widać też było, jak twarze misjonarzy emanują radością z powodu tej drogi, którą wybrali. Szczególnie donośny wyda­wał się głos p. Elżbiety Wryk, świeckiej misjonarki od 3 lat pracującej w Rep. Środkowoafrykańskiej: "Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii!" Te słowa wielkiego misjonarza pogan - św. Pawła - długo rozbrzmiewały w ser­cach uczestników.

Ważnym elementem SAM-u, który powoli staje się tradycją wszystkich grup przebywających w Domu Formacji Misyjnej, jest uczestnictwo i pomoc w przygotowaniu liturgii pierwszego piątku na Kozieńcu. W tym roku grupa włączyła się także w zrealizowanie montażu słowno-muzycznego o ks. Janie Czubie. Mszę Św. koncelebrowało kilku misjonarzy, a śpiew w języku keczua grupy dzieci z Iwkowej pomógł odczuć, iż wszędzie na ziemi ludzie modlą się do tego samego Ojca.

Czym i jak zaowocuje tegoroczny wakacyjny SAM, trudno jeszcze powiedzieć. Można jednak za­ryzykować stwierdzenie, iż większe otwarcie wewnętrzne i troska o wszystkich braci wierzących i niewierzących już stały się udziałem uczestników. Zmiana mentalności następuje powoli, musi też stać się świadomym wyborem i pragnieniem serca. Uczestnicy po powrocie z SAM-u mają już solidne podstawy, by aktywnie włączyć się w dzieło misyjne w swoich parafiach i grupach. Stali się animato­rami misyjnymi, czyli tymi, którym sprawa misji Kościoła nie jest obojętna i którzy swoją postawą i działaniem będą dawać temu świadectwo. Pamiętają przecież o donośnym: "Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii!"

Tatiana Krawczyńska



Wydzia Misyjny Diecezji Tarnowskiej, ul. Legionw 30, 33-100 Tarnw, tel. 014/63-17-370; fax 014/63-17-379;